Czas na pomidory – indyjski paneer makhani

Jako że pomidory coraz piękniejsze i tańsze, mieszam w garach paneer makhani, proste i popularne indyjskie danie. jest błyskawiczne, łagodne w smaku i cudownie kremowe, gdy dodamy odrobinę gęstego jogurtu. Jest to zupełnie na miejscu i Hindusi też tak robią. Komu danie wydaje się za ostre lub komu sypnie się za dużo chili, niech sięgnie po nieco więcej jogurtu - tak trzeba. Lepiej doprawić i złagodzić paneer makhani potem niż odebrać temu daniu aromat i charakterystyczny smak!


Terong belado, czyli bakłażan po indonezyjsku

Terong belado to proste danie z bakłażana, pomidorów i czerwonej papryki - taka azjatycka ratatouille albo dość ostre leczo. Można je podawać jako lunch na ciepło, oczywiście z ryżem, albo na zimno jako antipasti, np. na kanapeczkę, z prostą sałatką (cięższą, np. ziemniaczaną) albo do mięcha (ouch, przecież to wegetariański blog!). Terong belado ma konkretny smak, ale też nie gasi koloru warzyw - na talerzu pysznić się będzie lśniąca oberżyna i czerwień dojrzałych pomidorów. Danie prościutkie, jak wszystkie, którymi się z Wami dzielimy - przygotowanie nie zajmie więcej niż 30 minut.


Ognista zupa krem z dyni

A co można wyczarować z takiej pięknej dyni? Wydłubać jej oczy i dziury na zęby? E tam, lepiej ją zjeść - w wersji wege fusion! Uwielbiam tę zupę na przełomie lata i jesieni, bo jej złocistości komponują mi się z kolorami na zewnątrz, a poza tym cudownie rozgrzewa w pierwsze chłodne wieczory:))


Czerwone tajskie curry z tofu i fasolką

Tajskie curry w najlepszym wydaniu! Jedwabiste mleko kokosowe,  bardzo ostra pasta curry (trzeba uważać z ilością), chrupkie warzywa i aksamitne tofu. Wspaniały przykład tajskiej kuchni - danie charakterystyczne w smaku, a na dodatek wegańskie i bezglutenowe! A odkąd potrafi się zrobić bazę curry - droga do kulinarnych eksperymentów jest otwarta, bo składniki zamieniać można do woli, a warianty curry kończą się tam, gdzie wyobraźnia (albo zasoby lodówki:)


Marokański kuskus

Kuskus jest drobną, żółciutką kaszą która bez przypraw w zasadzie nie ma smaku. Podaje się ją na zimno i z dużą ilością warzyw jako letnią sałatkę lub danie główne. Jest bardzo świeży w smaku, lekki, nie zawiera zbyt wiele tłuszczów ani kalorii i dzięki temu wspaniale je się go w upały, kiedy nie ma się ochoty na „ciężkie” jedzenie.


Curry z boczniaków

Boczniaki to grzyby które uwielbiam od zawsze – moja mama często podawała je panierowane i smażone na złoto z ziemniakami i surówką, zastępując nimi kotlety schabowe i tworząc coś co przynajmniej przypominało typowy polski obiad. Ciągle lubię je w tej wersji, ale czasem mam ochotę na coś mniej tłustego. Któregoś dnia nie miałam pomysłu jak je zrobić i nagle pomyślałam, że może pasowałyby do mleka kokosowego. Cóż to było za odkrycie! Pasują wyśmienicie, to chyba najlepszy na nie sposób. Mleko kokosowe dodaje wszystkiemu delikatności, aksamitności, pewnej nutki słodyczy i wykwintności – no cóż, ja je uwielbiam. Boczniaki nie mają wyraźnego smaku, czuć więc wszystkie warstwy smakowe pasty curry, mają za to wspaniałą teksturę, tak inną że aż trudno ją opisać. Danie jest proste i robi się raz-dwa, idealnie nadaje się na początek przygody z tajską kuchnią – choć oczywiście nie tylko.