Curry z boczniaków

Boczniaki to grzyby które uwielbiam od zawsze – moja mama często podawała je panierowane i smażone na złoto z ziemniakami i surówką, zastępując nimi kotlety schabowe i tworząc coś co przynajmniej przypominało typowy polski obiad. Ciągle lubię je w tej wersji, ale czasem mam ochotę na coś mniej tłustego. Któregoś dnia nie miałam pomysłu jak je zrobić i nagle pomyślałam, że może pasowałyby do mleka kokosowego. Cóż to było za odkrycie! Pasują wyśmienicie, to chyba najlepszy na nie sposób. Mleko kokosowe dodaje wszystkiemu delikatności, aksamitności, pewnej nutki słodyczy i wykwintności – no cóż, ja je uwielbiam. Boczniaki nie mają wyraźnego smaku, czuć więc wszystkie warstwy smakowe pasty curry, mają za to wspaniałą teksturę, tak inną że aż trudno ją opisać. Danie jest proste i robi się raz-dwa, idealnie nadaje się na początek przygody z tajską kuchnią – choć oczywiście nie tylko.

1 duża cebula pokrojona w grube piórka

1 opakowanie boczniaków (250 gram)

2 pomidory pokrojone w ćwiartki

1 puszka mleka kokosowego (400 ml)

sok z 1/2 lemonki lub 1/4 cytryny

2-3 łyżki oleju kokosowego (albo inny)

dowolna pasta curry (używałyśmy czerwonej)

  1. Rozgrzać olej w woku albo garnku z grubym dnem, wrzucić cebulę, posolić, zeszklić, dodać jeden pomidor, przykryć na chwilkę żeby się poddusiły. Dodać 1/3 mleka kokosowego i podlać odrobinkę wodą.
  2. Dodać dwie łyżeczki pasty curry (jak będzie za mało to można dodać później). Dobrze wymieszać, żeby pasta równomiernie się rozpuściła, a mleko lekko zabarwiło. Dorzucić pokrojone na paski boczniaki (można je szybko pokroić już smażąc cebulę), przykryć i zmniejszyć ogień. Dusić jakieś 15 minut, co jakiś czas mieszając.
  3. Dolać resztę mleka kokosowego, spróbować w smaku – dodać soli, soku z cytrusa, czerwonej pasty do smaku. Dusimy bez przykrycia, mieszając, jeszcze jakieś 15 minut, aż sos zgęstnieje.
  4. Na pięć minut przed końcem duszenia dodać drugiego pomidora, aby pozostał jędrny.
  5. Podawać z dobrym ryżem (polecamy jaśminowy), można udekorować kolendrą.