Archiwa tagu: Tanzania

(8) Sunbawanga, dworzec w zachodniej Tanzanii

Sunbawanga jest stolicą rejonu Rukwa, ale biednie tu bardzo. O poranku do punktów z biletami na dworcu autobusowym schodzą się bosonogie kobiety i wysupłują grosiki z węzełka na kandze (kolorowy materiał, w którymi Afrykanki zawijają siebie i dzieci) tak, jak robią to Hinduski rozsupłując ten koniec sari, który luźny zwisa z przodu. Nie ma czaju ani puri baji na śniadanie. Jedzą skromnie i monotonnie. Rano – chappatti z jaką mięsną zupą bez warzyw albo ugali, czyli paciaję z kasawy, obrzydliwą, z rozgotowanymi bananami.


(7) Amerykańska droga po kongijski uran

Z dworca w Mbeyi,  punktualnie jak nigdy, wyjechałyśmy o 4tej. Zabrał nas jako private passengers Allen, Tanzańczyk budujący drogi w zachodniej części kraju, autem firmowym z kogutem, który bardzo się nam później przydał. Pojechaliśmy najpierw na samo południe do Tundumy, która jest granicą z Zambią i ostatnim odcinkiem asfaltowej drogi. Stamtąd na północ, wzdłuż jeziora Tanganika drogami, od których ma się na tyłku siniaki nawet w tak fajnym aucie jak Nissan 4x4.


(6) Kłusownicy i płaczące bawoły

Zranionym bawołom krew bucha przez nozdrza i przed atakiem, gdy wiedzą, że niebawem zginą, płaczą.  W Tanzanii roi się też od kłusowników, co oznacza, że stare, kolonialne i przed-kolonialne tradycje handlu kością i skórami nie należą jeszcze do przeszłości. To właśnie tym kiedyś parali się głównie Arabowie i Hindusi, i pewnie dalej tak jest, z większym udziałem bossów z okręgów administracyjnych. Oficjalnie rząd wydał surową walkę kłusownikom i rangersi pilnujący parków mają prawo kłusownika zastrzelić.


(5) Dopaść antylopę, wyrwać kły

Park Ruaha pozostał już za nami – wróciliśmy do Iringi i tutaj się chwilowo rozstaliśmy z George'm. On wsiadł w autobus do Morogoro, do miasta, o którym też już myślimy jak o naszym tanzańskim domu, Marco Włoch pojechał na wybrzeże, my zaś na południe – najpierw do Mbeyi, a potem do wioski Matema nad jeziorem Nyasa (vel Malawi). Ale nim się rozstaliśmy posypały się historie o polowaniach i kłusownikach opowiadane przez pół nocy wśród wycia wiatru na kempingu w zimnej, wysoko położonej Irindze.


(4) Wszelkie boskie stworzenie – park narodowy Ruaha

Witajcie muzungu o skórze białej jak podbrzusze impali!Z Iringi pojechaliśmy busem do Tungamalengi, wsi u bram parku, tzw. off-road czyli drogą żwirową i wyboistą; pokonanie 50 km zajęło nam prawie 4 godziny. Dołączył się do nas Marco, Włoch, który tak jak my jechał do parku Ruaha – największego parku narodowego Tanzanii.


(3) O magii, czarach i innych poczwarach

Czary żyją pod powierzchnią nowej, klimatyzowanej i przypudrowanej Afryki. Stanowią jej tkankę. Wydaje się to niemożliwe zwłaszcza w takim miejscu jak to, na campusie dużej uczelni w Morogoro, gdzie mieszkamy, wśród ‘profesorskich’ domków. Rzekłabym, że to historie naciągane, które żyją o tyle, o ile się w nie wierzy, a najczęściej mają się dobrze tam, gdzie chaty gliniane i analfabetyzm. Otóż nie.


(2) Morogoro, Masaje zawodzą Gospel

Parę dni temu przyjechałyśmy do Morogoro, 200 km na zachód od Dar, bliżej gór i parków narodowych; los znów był łaskawy i podsunął najpierw George'a o złotym sercu – „a born again”, wprzeszłości zwanego Salimem – czytaj muzułmanina – dziś zaś kandydata na pastora, a na okrasę jego kenijskich przyjaciół. Odwiedziliśmy prowadzoną przez nich Rock Garden, a po godzinie wylądowaliśmy w ich przecudnym domu na uczelnianym kampusie. I tak nam tu fajne, że na razie nigdzie się nie wybieramy.


(1) Dar es Salaam – Afryka, really?

Po Indiach Tanzania wydaje się backpackerskim rajem już po wyjściu z lotniska. Nikt się na nas nie rzucił, nie kłębił się wokół dziki tłum, a miejscowi, życzliwie uśmiechnięci i niezbyt zainteresowanibiałą twarzą, po prostu zaproponowali swoje usługi. Dobrych wrażeń przybywa każdego dnia i jedynym wyzwaniem, jakiemu musimy podołać, to tańszy dostęp do żyraf i słoni. Od przyjazdu spędziłyśmy tylko jedną noc w hotelu, tuż przy India street, jakżeby inaczej. Obudziłyśmy się wśród Hindusów z Pendżabu i Gudżaratu nie bardzo wiedząc czy to oby na pewno Afryka.