Terong belado, czyli bakłażan po indonezyjsku

Terong belado to proste danie z bakłażana, pomidorów i czerwonej papryki – taka azjatycka ratatouille albo dość ostre leczo. Można je podawać jako lunch na ciepło, oczywiście z ryżem, albo na zimno jako antipasti, np. na kanapeczkę, z prostą sałatką (cięższą, np. ziemniaczaną) albo do mięcha (ouch, przecież to wegetariański blog!). Terong belado ma konkretny smak, ale też nie gasi koloru warzyw – na talerzu pysznić się będzie lśniąca oberżyna i czerwień dojrzałych pomidorów. Danie prościutkie, jak wszystkie, którymi się z Wami dzielimy – przygotowanie nie zajmie więcej niż 30 minut.

2 bakłażany
2 ząbki czosnku
1 papryka czerwona

2 / 3 pomidory

1 biała cebula

olej do smażenia (używałyśmy kokosowego)

1 łyżka sambal oelek
1 łyżeczka cukru

  1. Pokroić bakłażana w grube paski (2 na 5 centymetrów).
  2. Rozgrzać na patelni lub w woku 2 łyżki oleju, podsmażyć bakłażana (u nas na kilka partii) aż skóra zacznie się marszczyć, a miąższ zbrązowieje. Jeżeli szybko wchłania olej, a nie chcemy używać za dużo, to lepiej przykryć bakłażan i chwilę poddusić. Odłożyć na talerz.
  3. Pomidory i cebulę pokroić w kostki, dodać pokrojony czosnek i zmiksować w blenderze na pastę – nie musi być idealnie gładka.
  4. Paprykę pokroić w drobną kostkę.
  5. Podgrzać łyżkę oleju na patelni, dodać sambal oelek, pastę z pomidorów i paprykę. Chwilę podgotować, mieszając.
  6. Dodać cukier i sól do smaku (ma być raczej słodkawe) i paski bakłażana. Dobrze pomieszać, by bakłażan był obtoczony w sosie i chwilę potrzymać na ogniu, żeby smaki się wymieszały.
  7. Podawać z ryżem.

 Garść uwag:

–  dwa bakłażany wystarczyły na trzy spore porcje obiadowe;

–  sambal oelek to indonezyjska pasta z rozgniecionego chili, soli i cukru. Można ją kupić, ale można też zrobić: jedno czerwone chili należy pokroić, wybrać wnętrze (zwłaszcza pestki), dodać szczyptę soli i cukru i sok z jednej limonki. Utrzeć w moździerzu na gładką pastę i dodawać do potraw. A jak posmakuje, zrobić więcej, przełożyć do słoiczka i trzymać w lodówce z dumą, że samemu robi się sambal:))